Komputer i kartonowe paczki na biurku w magazynie sklepu internetowego
Biznes Online

Ile kosztuje sklep internetowy: trzy uruchomienia, trzy różne rachunki

Ile kosztuje sklep internetowy, zależy od tego, ile pracy weźmiesz na siebie. Uruchamiałam trzy: pierwszy za nieco ponad 3 tysiące złotych, drugi za 12 tysięcy, trzeci za ponad 40. Wszystkie trzy sprzedawały fizyczne produkty i wszystkie trzy działają. Różnica siedziała w miejscach, których nie ma w cennikach platform.

Sklep za trzy tysiące i co się w nim mieściło

Platforma w abonamencie, w naszym przypadku Shoper, kosztowała 79 zł miesięcznie w pakiecie startowym. Domena 79 zł na rok, szablon z galerii producenta 400 zł jednorazowo, zdjęcia produktowe zrobione własnym telefonem na białym tle za darmo. Opisy pisałam sama, dwadzieścia produktów po godzinie na sztukę.
Rachunek zamknął się w 3 200 zł, z czego połowa to była praca, której nie wyceniłam, bo była moja. To jest pierwsza rzecz, którą warto zobaczyć w takich zestawieniach: sklep za trzy tysiące oznacza dwa tygodnie pracy właściciela na pełny etat. Jeśli tej pracy nie masz albo nie chcesz oddać, ten sam efekt kupisz od kogoś za 8 do 15 tysięcy. Nie ma tu żadnej magii ani oszustwa, jest tylko przeniesienie kosztu z czasu na pieniądze i odwrotnie.

Gdzie zaczęły się różnice w drugim wdrożeniu

Drugi sklep miał 340 produktów w kilkunastu wariantach każdy i to zmieniło wszystko. Wprowadzenie asortymentu zajęło zewnętrznej osobie trzy tygodnie, po 45 zł za godzinę. Zdjęcia trzeba było zrobić w studiu, po 22 zł za sztukę przy zamówieniu powyżej stu ujęć. Integracja z hurtownią i z BaseLinker to kolejne 2 500 zł wdrożenia plus abonament.
Koszt platformy w tym wypadku prawie nie miał znaczenia. WooCommerce jest bezpłatne, ale sklep na nim potrzebuje hostingu za 600 do 1 500 zł rocznie i kogoś, kto go aktualizuje. Sklep na abonamencie kosztuje więcej miesięcznie i mniej nerwów. Policzyłam obie drogi w perspektywie trzech lat i wyszło niemal identycznie, więc decyzja przestała być finansowa i została organizacyjna: kto to będzie utrzymywał, gdy coś przestanie działać w piątek wieczorem.

Koszty, które wychodzą po pierwszym miesiącu sprzedaży

Prowizje płatności. Przelewy24, PayU i tpay liczą zwykle od 0,9 do 1,9 procent transakcji plus opłata stała, a przy płatnościach kartą i odroczonych bywa więcej. Przy średnim koszyku 120 zł i marży 30 procent to zjada od trzech do sześciu procent zysku i pojawia się na wyciągu dopiero po pierwszych zamówieniach.
Druga pozycja to zwroty. Prawo daje czternaście dni na odstąpienie i w odzieży zwraca się od 15 do 30 procent zamówień. Każdy zwrot to koszt przesyłki powrotnej, sprawdzenia produktu i ponownego zapakowania, czyli realnie 15 do 25 zł. Trzecia to opakowania. Karton, wypełniacz, taśma i etykieta to od 2 do 6 zł na paczkę, a przy tysiącu wysyłek miesięcznie robi się z tego pozycja poważniejsza niż abonament platformy. O uruchamianiu sklepu od strony technicznej pisaliśmy w tekście o zakładaniu sklepu internetowego krok po kroku.

Na czym oszczędzałam, a czego już nie powtórzę

Oszczędzam na szablonie i na projektowaniu graficznym na starcie. Gotowy motyw z galerii platformy wygląda dziś przyzwoicie, a różnicę w konwersji między nim i projektem za 15 tysięcy widziałam dopiero przy ruchu powyżej kilku tysięcy sesji miesięcznie. Wcześniej to wydatek na wyprzedzenie.
Nie oszczędzam na zdjęciach i na opisach. To dwie rzeczy, które sprzedają zamiast sprzedawcy, a złe zdjęcie produktowe podnosi liczbę zwrotów, bo klient dostaje coś innego, niż widział. Nie oszczędzam też na integracji wysyłek. Ręczne przepisywanie adresów do panelu kuriera zajmuje minutę na paczkę, co przy trzydziestu paczkach dziennie oznacza pół godziny i garść pomyłek w adresach, a poprawianie jednej takiej pomyłki kosztuje więcej niż miesięczny abonament narzędzia.

Autor

  • Zajmuje się biznesem online: zakładaniem sklepu, płatnościami i logistyką wysyłek. Pisze, ile kosztuje start w e-commerce i gdzie najczęściej wykrusza się marża.